wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 6

Poszłyśmy z Jutką do mojego mieszkania. W miarę szybko się ogarnęłyśmy i zaczęłyśmy robić popcorn, no bo wiecie jak to film bez popcornu? No przecież tak nie można! Oczywiście skończyło się to totalnym rozpierdzielem u mnie w kuchni. W tym całym rozgardiaszu zadzwonił do mnie Robert. Do tego na skajpaju.
- Ja pierdolę Leosia, u ciebie to tornado przeleciało czy co? - spytał się. Po chwili zobaczył Jutkę. - A siema, już wiem czemu tam tak brudno.
- Siemka braciszku, nie wkurwiaj mnie, chociaż i tak Jucia posprząta!
- Ty chyba na gło.. - nie zdążyła dokończyć, bo zatkałam jej usta dłonią.
- A tak w ogóle to co się dzieję, że do mnie dzwonisz? - spytałam.
- Nudno tak trochę - uznał.
- No wiesz co, ty niewdzięczniku! Dzwonisz do mnie, bo nudno! - pokazałam mu środkowy palec.
- Zaraz nie będę w ogóle do ciebie dzwonić - uśmiechnął się pięknie.
- I chuj nie będę tęsknić - posłałam mu buziaka do kamery.
- Hej Losia - pomachała jej Ania.
- Hej i NIE MÓW NA MNIE LOSIA! - zaprotestowałam. "Losia" to brzmi beznadziejnie, prawda?
- LEOSIA CHYBA COŚ ZEPSUŁAM! - usłyszałam, a w sumie usłyszeliśmy krzyk Jutki.
- Ja pierdolę - zrobiłam facepalma. - Ej dobra ja kończę, bo zaraz mieszkania nie będę miała.
- Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa - zacieszył mój braciszek i się rozłączył.
Poszłam szybko do Juci.
- Co ty znowu zrobiłaś? - pokręciłam głową.
- Klamkę w drzwiach ci zepsułam.
- A to już tak jest, a nie chcę mi się naprawiać, bo czasu nie mam - machnęłam ręką.
- NO WIESZ! A ja tu zawał przeżywałam!
Jutka po pewnym czasie poszła do siebie, a ja położyłam się spać. No bo po co sprzątać, nie?
Kolejne dni mijały szybko. Dom, trening, jedzenie, trening, spanie, jedzenie, spanie. Jedno wielkie ja pierdolę! Nadszedł czas zgrupowania. Razem z Jucią pojechałyśmy do Gniewina moim samochodem. To była jakaś godzina drogi. Gdy już dojechałyśmy przywitałyśmy się "przytulaskami" z innymi, w większości znanymi nam dziewczynami. Dla mnie to była, że tak powiem dziwna odmiana. Jednak granie z samymi mężczyznami jest inne. Chyba lepsze, bo już od razu Natalia strzeliła focha i w ogóle. No okej, to normaaaaalne. Czujecie ten sarkazm (mam nadzieję)? Trener i sztab przybyli, a więc szkoleniowiec zaczął coś tam gadać co skwitowałam słowami : "Co roku pierdolenie o tym samym, no ile można?". Jakieś nowe spojrzały na mnie ze zdziwieniem. Jakieś dziwnie spłoszone. Wkurwiają mnie już od początku, fajnie. Trenera reakcja mnie rozwaliła, serio. Powiedział :
- Leonia, brakowało mi twoich tekstów naprawdę.
- Are you fucking kidding me? - spytałam.
- No (chodzi o no, że "noł - od autorki)! - odpowiedział trener i na tym skończyła się nasza konwersacja.
------------------------------------------------------
Krótki, następny będzie dłuższy obiecuję. Rozdział dla dziewczyn, które komentują :* pozdrawiam ;)

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych :)

Czasem rozdziały będą się pojawiać, bo chyba ktoś czyta :) Następny jakoś po Świętach. A tak odnośnie Świąt to WESOŁYCH! Dużo zdrowia (to jest najważniejsze) i Bogatego Mikołaja :) Czego tam sobie chcecie na Nowy Rok (ale to jeszcze wam złoże przy okazji rozdziału) :) Za 20 minut mogę wam oficjalnie już życzenia wigilijne składać :) A więc jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT i pozdrawiam :*

środa, 3 września 2014

ZAWIESZAM!

Z powodu braku komentarzy na tym blogu zawieszam go, nie wiem na jak długo. Może 3 może 4 może 5 miesięcy? Od czasu do czasu kiedy będę miała nadmiar czasu w czasie (jak to brzmi xD) zawieszenia to jakiś krótki rozdział się tutaj pojawi. Ale to naprawdę będzie się do końca zawieszenia zdarzać bardzooo rzadko. Pozdrawiam i zapraszam na inne blogi :*

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 5

Postanowiłyśmy z Jutką pójść do Galerii Bałtyckiej, bo była największą i najlepszą w okolicy. Pochodziłyśmy 2 godzinki po sklepach. Ja kupiłam sobie nowe buty, dwie koszulki i bluzę. Jutka zakupy ograniczyły się do spodni i 2 bluz. Doszłyśmy na 2 piętro i zamówiłyśmy bubble tea.
- Leonia, możesz mi powiedzieć po co ci te buty?
- Nie wiem, ale czuję się w nich ładniejsza!
- Serio, ty ogólnie ładna jesteś!
- Ale niska - posmutniałam.
- 169 cm to wcale nie tak mało. Zazdroszczę ci, bo ja i moje 183 to załamka.
- W sumie. Ale te buty są śliczne.
- Proszę Pań oto pańskie bubble tea - przerwała naszą rozmowę sprzedawczyni.
Moja przyjaciółka już wyciągała portfel, ale wstrzymałam ją.
- Zapłacę - powiedziałam i dałam pani za ladą 30 złoty - reszty nie trzeba.
- Leosia, weź no, przecież mogłam za siebie zapłacić!
- Daj spokój i pij!
- Nie wygram?
- Nie - uśmiechnęłam się tryumfalnie.
- Gdzie teraz idziemy?
- Wracamy do mnie? Obejrzymy jakiś film.
- Horror?
- No jacha!
Skierowałyśmy się w stronę wyjścia z Galerii, a ja jak to ja wpadłam na kogoś, prawie rozlewając moją herbatę (dla niewiedzących co to bubble tea radzę sprawdzić, żeby nie zrozumieć źle tego tekstu ;) - od autorki).
- Patrz jak łazisz kurwa! - warknęłam - O! Bąku siema.
- Sorry Prawa, nie zauważyłem cię.
- Nikt mnie nie zauważa - powiedziałam udawając, że płaczę.
- Siemson Bąk, Leonia chyba coś brała, bo ogólnie zachowuje się jak idiotka - odezwała się bramkarka.
- Czyli jak zawsze - pfff... ja mu dam tak mówić!
- Nie pozwalajcie sobie! Wszędzie idioci ja pierdolę, ja jedna zachowuję się normalnie, a oni mnie za idiotkę biorą!
- Bez bulwersa proszę.
- Dobra, dobra idź na zakupy czy co ty tu robisz, a ja i Jucia idziemy film oglądać - pociągnęłam moją przyjaciółkę za ramię i pomachałam Bąkowi.

---------------------------------------------------------------------
SORY ZA TO, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE JAK W OGÓLE NIE MA KOMENTARZY POD ROZDZIAŁAMI TO W OGÓLE NIE CHCĘ MI SIĘ PISAĆ! DZIĘKUJĘ, DOBRANOC, NIE POZDRAWIAM :'(

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 4

Mężczyzna oczywiście ucieszył się, pogratulował i kazał iść się rozgrzać. Zaczęłam biegać dookoła murawy, robiąc przy tym różne ćwiczenia rozciągające i na szybkość. W pewnej chwili ktoś na mnie wpadł z takim impetem, że się potknęłam.
- No kurwa, patrz jak biegasz - warknęłam i spojrzałam do góry. To był on. Nie zmienił się prawie wcale od czasu gimnazjum.
- Ostra jak kiedyś.
- Się wie - otrzepałam wyimaginowany kurz i pobiegłam dalej jak najszybciej oddalając się od Piotrka. Pokazałam uniesionego do góry kciuka Jutce, która pewnie się denerwowała, bo jako jedyna (oprócz mnie i jego) wiedziała czemu go unikam. Przy okazji podbiegł do mnie Bąk.
- Co tam? Widzę, że miałaś starcie z Gruszkiewiczem - zaczął rozmowę.
- Taaa... Zjebany, specjalnie na mnie wpadł.
- Pewnie tak, nie dziwię się.
- WAT?
- No wiesz na taką ładną dziewczynę to pewnie często wpadają - obrońca zaśmiał się widząc moją minę.
- No wiesz co! Powiem twojej żonie.
- Mów, bez urazy, ale jest ładniejsza.
- Teraz nie powiem - uśmiechnęłam się. Z tym 32 letnim piłkarzem miałam dobry kontakt i często się przekomarzaliśmy.
- Miłooooo! Chodź Prawa trener macha na nas.
- Sam jesteś Prawa! - wydarłam się.
- Ok, to może wolisz Środkowa?
- Nie, wolę Lewa.
- Łeeee tak ma twój brat, więc ty to Prawa i chuj!
- A czyj?
- Głupia jesteś! 
- Dziękuję! Od tak dawna pracowałam na to miano! - otarłam wyimaginowaną łzę.
- CISZEJ TAM GADUŁY! - trener chyba głuchy jest, że się tak drze.
- Pierdol, pierdol i tak nikt nie słucha.
- Lewandowska! Za karę 30 pompek więcej po treningu! - "kołcz" cały się gotował ze złości.
- Tylko 30?
- Ach, jak tak bardzo chcesz to 70 więcej - wolałam nic więcej nie mówić, bo 150 nie chciałam zarobić.
- Więc jak już wszyscy mnie SŁUCHAJĄ to pierwsze składy obu drużyn z ostatniego meczu grają przeciwko sobie.
Przybiłam żółwia z Bąkiem, bo oboje będziemy grać. Ustawiłam się na pozycji wysuniętego napastnika. Na szczęście ON, ten chuj czy jak tam wolicie, był po drugiej stronie boiska, więc nie musiałam oglądać jego pedalskiej japy. Gwizdek trenera rozpoczął 45 minutowy mecz. Pierwsza akcja i piłka od razu do mnie. Przyjęłam ją sobie wygodnie, ale obrońca Wisły podciął mnie i przekoziołkowałam do przodu. Faul i rzut wolny dla nas. Oczywiście kto go musiał wykonać? Ja, zgadliście! Odeszłam kilka kroków, rozpędziłam się i mocno kopnęłam piłkę kierując ją pod poprzeczkę. GOL! 3 minuta frajerzy! - zaczęłam krzyczeć. Minuty mijały, a gole wpadały. Meczyk zakończył się wynikiem 7:2 dla nas. Pan P. strzelił dla Wisły dwie bramki. Czyli nie zmienił się prawie wcale, poza wzrostem, wciąż był cholernie dobry i miał ogromny talent. Trener powiedział, że możemy (po rozciąganiu) iść do szatni i ulotnić się do domu lub zostać do końca treningu jeśli ktoś chce. Pokazałam Julicie, że ja nie mam zamiaru zostawać
- Lewandowska, a ty gdzie?!
- Trenerze, nie mogę zrobić tych 70 pompek jutro?? - zrobiłam maślane oczka.
- No dobra,ale to ostatni raz!
Poszłam do szatni i szybko wzięłam prysznic, ubrałam się i poprawiłam makijaż. Chłopaki jak zwykle robili sobie bekę i udawali jakiś striptizerów (na szczęście nie zdejmowali szlafroków i ręczników). Kiedyś mnie to krępowało teraz nie. Krzyknęłam tylko "Do zobaczenia jutro!" i ulotniłam się. Na szczęście nie wpadałam na "kolegę z gimnazjalnej ławy" na korytarzu. Jutka czekała przed wyjściem oparta o ścianę.
- W końcu jesteś! Co wy robicie w tej szatni? - spytała podejrzliwie.
- Nic musiałam poprawić make-up i wziąć prysznic.
- Aha okej. Może jakiś wypad na miasto dzisiaj? - muszę sobie coś kupić.
- Jasne! Tylko chodź ze mną do domu to się przebiorę, bo jest okropnie gorąco dzisiaj, a ja mam długie spodnie.
- Ok.
Po 20 minutach marszu wchodziłyśmy do mnie do mieszkania.
- Czekaj na mnie - powiedziałam.
- Okej, a mogę sobie coś do picia nalać?
- Oczywiście, bierz co chcesz!
- Plazmę weź! HDMI! DVD, MP3, blu-reya też!
- Jesteś walnięta.
- Uczę się od najlepszych! - wskazała na mnie palcem.
Nic nie odpowiedziałam tylko poszłam się przebrać w to. Zeszłam na dół (miałam mieszkanie dwupoziomowe).
- To co? Idziemy!
- Oczyzwisajcie, że tak - odparła Jutka wyłączając telewizor.
- Szoping czas zacząć!

---------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie! W następnym rozdziale krótki opis treningu i się jeszcze zobaczy co ;) Jak widać trening siaty przeżyłam, fajne dziewczyny poznałam, więc ok :D Komentujcie to NAPRAWDĘ motywuje! Pozdrawiam Siatkowa :*
PS : JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM NIE BĘDZIE ANI JEDNEGO KOMA TO NIE POJAWI SIĘ NAWET PÓŁ ROZDZIAŁU :))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 3

-On mnie, próbował uderzyć...
- Kto? Emil? - chłopak Jutki tak właśnie się nazywał.
- Taaaak!
- No, już nie płacz i przyjeżdżaj do mnie, czekam na ciebie - powiedziałam do przyjaciółki.
- O...O...Okej...
Rozłączyła się, a ja ukryłam twarz w dłoniach. Innym pomagam, a sama sobie nie radzę ze swoimi problemami. Ale nie mogłam znowu się załamać. Muszę pomóc Jutce przecież ona też pewnie dostała powołanie. W końcu najlepsza bramkarka. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć. Zobaczyłam przyjaciółkę bez makijażu co oznaczało, że musiała być nieźle załamana.
- Co się stało? - zaczęłam rozmowę.
- No, bo ja... dostałam powołanie i powiedziałam Emilowi, a on zaczął krzyczeć, że mam zrezygnować...
- A ty co na to?
- Nigdy w życiu! I wtedy on próbował mnie uderzyć, na co oczywiście nie pozwoliłam, przecież bramkarka musi mieć jakiś refleks - uśmiechnęła się delikatnie.
- Co za skurwiel! Przecież wie, że piłka to twoja największa pasja!
- Dlatego wywaliłam go z domu i powiedziałam, że ma się nie odzywać.
- I dobrze zrobiłaś.
- Słuchaj, mogę dziś u ciebie zostać, bo nie chcę z nim rozmawiać, a może przyjść...
- Okej, ale pójdziesz ze mną na trening, bo samej cię nie zostawię i sama też nie pójdę.
- Czemu?
- Mamy dzisiaj trening z...
- Wisłą?
- Tak...
- On będzie?
- No raczej.
- Okej, ale w ogóle nie rozmawiaj z nim.
- Nie mam zamiaru.
- Ej, a może jak nie chcesz go widywać to przenieś się do Legły (Legii - od autorki), miałaś propozycje.
- Zwariowałaś? Tylko TKWM! (Trzej Królowie Wielkich Miast Śląsk, Wisełka, Lechia Gdańsk - od autorki)
- Hahahah Robert by cię ukatrupił!
- Od dawna wie, że Legła dla mnie to jebane cwele!
- Kibice Lechii chyba też.
- No oczywiście jakby było inaczej to by mnie chyba zlinczowali.
- Na którą masz ten trening?
- 16:30
- To jeszcze godzina, może pójdziesz się przebrać?
- Okej czekaj tu, włącz se telewizor lub laptop jak chcesz.
- Czekam.
Poszłam się przebrać, ciesząc się, że chociaż na chwilę odciągnęłam myśli Juty od tego idioty. A na samą myśl o kibicach z Wawy uśmiechnęłam się do siebie. Łysole, grubasy myślące, że się ich boję. Niedoczekanie! Przez chwilę zastanawiałam się co ubrać zdecydowałam się na to. Zrobiłam kreski i zeszłam do Jutki, która oglądała "Trudne sprawy".
- Już możemy iść! - krzyknęłam i zarzuciłam jeszcze bluzę Lechii na ramiona.
- Okej, okej, ale masz make-up na trening.
- Zawsze się maluję.
- Wiem, ale jakoś się nie mogę przyzwyczaić.
- Jak każdy - mrugnęłam do niej.
- Oprócz zawodników - zaśmiała się.
- No ta, oni już mają wyjebane. Im się podoba - również się uśmiechnęłam.
- Nie dziwię się. Ładnie to wygląda, ale mi się nigdy nie chcę robić.
- TY LENIU - krzyknęłam przepuszczając ją w drzwiach.
- Cicho! Nie mieszkasz sama w bloku.
- A wiesz gdzie to mam? W dupie!
- Akurat se dzielnicę wybrałaś. Przecież we Wrzeszczu mieszkają same stare babcie.
- Ale mam do wszystkiego blisko. Na stadion też, więc przejdziemy się.
- Ale to 20 minut!
- Nie marudź, bo trenerowi powiem!
Zakluczyłam drzwi i wyszłyśmy z klatki.
Szłyśmy przez park, który dzielił ulicę i stadion. Nie była to PGE tylko miejsce w, którym kiedyś grała Lechia. Usłyszałam za plecami rozmowę młodzieży. Mogli mieć jakieś 12-13 lat.
- Emila, Natala, Zuza poczekacie? - mówił jakiś chłopiec.
- Na co?
- Widzicie tamtą dziewczynę z torbą sportową?
- Tak.
- To jest Leonia Lewandowska, najlepsza polska piłkarka - usłyszałam dziewczęcy głos.
- No! Ja chcę zdjęcie poczekacie?! - znów głos tego samego chłopca.
- Okej, ale...
- Igor frajerze! Myślisz, że ja nie chcę idę z tobą!
- To chodź Zuza, czekajcie dziewczyny.
Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka i dziewczynę biegnących w naszą stronę.
- Przepraszam!
- Tak? - zapytałam.
- Możemy zdjęcie? Tak szybko, bo wiemy, że ma pani zaraz trening - uprzejmie powiedziała Zuzia (tak mi się wydawało).
- Oczywiście, nie ma problemu.
Dziewczynka wyjęła IPhone'a i zrobiła zdjęcie chłopakowi, a potem odwrotnie.
- Chcecie jeszcze selfie? - zaśmiałam się.
- Jeśli można!
- Jasne, że można.
Wzięłam telefon dziewczyny i cyknęłam foto. Następnie wyjęłam mój i zrobiłam to samo. Spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Zgadzacie się, żeby to zdjęcie znalazło się na moim facebooku, twitterze oraz Instagramie? Podpiszę mili fani?
- Okej! Do widzenia!
- Powodzenia w nadchodzących meczach - dodał chłopiec.
- Dzięki, chodź Jutka, bo się będą martwić, że mnie nie ma.
- Ale masz fanów - szepnęła.
- Mili byli, niektórym mam ochotę przywalić za ich pychę.
- Bywa.
Gdy doszłyśmy do murawy kazałam przyjaciółce usiąść na trybunach, a ja sama poszłam do szatni. Szybko się przebrałam i przywitałam z chłopakami na korytarzu. Weszłam na boisko i nasze spojrzenia się spotkały. Odwróciłam głowę i potruchtałam w stronę trenera, aby poinformować go o powołaniu.

---------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie rozdział :D Nawet niezła długość wyszła jak na tak szybko pisany :P Ale i tak mi się nie podoba ;/ Wam pewnie też ;c Pochwalę się wam, że byłam dzisiaj na Tour De Pologne ;) Ktoś z was również? Komentujcie to bardzo motywuje! Rozdział dedykuję Gosi, która jako pierwsza skomentowała tego bloga ;* Pozdrawiam Siatkowa :*
PS Zapomniałam was poinformować, że w opowiadanie zawiera i będzie zawierało wulgaryzmy :P
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 2

KTOŚ TO CZYTA?
---------------------------------------------------

- Mama? Tata? - spytałam zdziwiona. Moja sytuacja z rodzicami była... delikatnie mówiąc napięta.
- Nie, Duch Święty.
- Ironia i sarkazm ci nie wychodzą mamo...
- Trochę szacunku dla rodziców! - krzyknął mój ojciec.
- Nie krzycz na mnie w moim własnym domu, bo was wyproszę - odparłam spokojnie.
- Do czego doszło...
- Po co przyszliście?
- Chcemy porozmawiać - matka jak zwykle sranie w banie.
- Ta? Nie spodziewałam się...
- Słuchaj! Słyszeliśmy o twoim powołaniu do kadry, ale po co ci ta piłka nożna? Zrezygnuj, zajmij się czymś normalnym, kobiecym - ojciec jak zwykle o tym samym.
- Pierdolicie... Znowu... Żegnam was znacie moje zdanie, którego nie zmienię.
- Dziecko, błagam! - moja matka oczywiście zaczęła jęczeć.
- Żegnam! Tam są drzwi!
Mój ojciec złapał matkę za ramię i wyszedł z mojego mieszkania. Zakluczyłam drzwi po czym zsunęłam się po nich. Dlaczego miałam taki zły kontakt z rodzicami? Dlaczego nie akceptowali mojej pasji? Dlaczego? Te pytania piętrzyły się w mojej głowie. Pewnie teraz matka zadzwoni do Roberta zacznie mu płakać w słuchawkę, a on zadzwoni do mnie. Po godzinie telefon się rozdzwonił. Tak jak przewidywałam na wyświetlaczu pojawiło się imię mojego brata.
- Halo?
- Cześć, Leonia mama...
- Do ciebie dzwoniła? Daruj sobie przemowy.
- Czemu tak się z nimi kłócisz? Ja z nimi normalnie rozmawiam.
- Bo oni akceptują to co robisz, a u mnie jest odwrotnie.
- To nie zwracaj na nich uwagi?
- Łatwo powiedzieć. Jak na każdym kroku mi mówią, że nożna jest dla facetów i babochłopów to w dupę mnie mogą pocałować.
- Nie mów tak!
- Jeśli masz zamiar na mnie krzyczeć to możemy skończyć rozmowę.
- To ma się zawsze tak kończyć? Ty kłócisz się z rodzicami, mama do mnie dzwoni i błaga, żebym z tobą porozmawiał, a potem my się kłócimy?
- Wiesz, że tego nie chcę.
- Ja też nie...
- Słuchaj powiem rodzicom, żeby cię nie mieszali do naszych kłótni, może zadziała?
- Spróbuj, ale wątpię.
- Dobra ja muszę kończyć, bo Julita do mnie dzwoni na skypie. Miałam się z nią ostatnio spotkać, a treningi nie pozwoliły.
- Dobra paaa.
Julita to moja najlepsza przyjaciółka od gimnazjum kiedy to przeniosłam się z Wawy do Gdańska, by grać w tamtejszej Lechii. Żaden inny klub nie chciał przyjąć dziewczyny do chłopięcej drużyny. Wciąż tam gram, chociaż miałam przerwę, gdy wróciłam na rok do Warszawy, ale wróciłam.Teraz już Ekstraklasa i te sprawy.. Gdy odebrałam połączenie od mojej BFF jak to się teraz mówi zobaczyłam, że jest zapłakana.
- Julcia co się stało??
- On, on mnie próbował..
----------------------------------------------------------------
Ciąg dalszy nastąpi ;) Przepraszam, że długo nie było rozdziału, ale jestem w Zakopanym xD Zapraszam do komentowania :) Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 1

 Siedziałam przed laptopem oglądając kolejny raz Harry'ego Pottera. Byłam Potterhead, więc nigdy mi się nie nudził. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Podniosłam ze stolika Jabłkofona : Trener Rommek.
- Leonia, słucham.
- Romek Jaszczuk.
- Witam trenera w czym mogę pomóc?
- Chciałbym zaproponować ci grę w reprezentacji zgadzasz się?
- Oczywiście, czy kiedykolwiek...
- Wiem, że zawsze się zgadzasz, ale wiesz jak trzeba to trzeba. Chcę cię widzieć za miesiąc w Gniewinie.
- W GNIEWINIE? Dlaczego tak blisko mnie zawsze było w Wawie?
- Chyba tobie to odpowiada?
- No tak...
- To ja się żegnam i obdzwaniam inne zawodniczki.
- Do widzenia!
Rozmowa z trenerem nigdy nie była jakaś bardzo poważna co mi odpowiadało. Postanowiłam sprawdzić w internecie jakie i z kim mecze gramy. O! Za 2,5 miesiące Niemcy-Polska w Dortmundzie. Zadzwonię do braciszka i go poinformuję, żeby nie było, że się dowiaduje ostatni. Odebrał po 4 sygnałach.
- Hej Leonia po co dzwonisz?
- Cześć Robert! Chciałabym ci powiedzieć, że dostałam powołanie do reprezentacji...
- No, tego można było się spodziewać! - pewnie teraz się szczerzył.
- Nie przerywaj! I za 2,5 miesiąca gramy mecz z Niemrami w Dortmundzie, będziesz?
- Będę, a mogę przyjść z kimiś?
- Z kimiś? A co ty neologizmy wymyślasz? Tak, możesz.
W tym samym momencie powiedział po niemiecku!
- Chłopaki idziecie ze mną za 2,5 miesiąca na mecz - to było stwierdzenie nie pytanie.
- Ta, a jaki? - spytał chyba Piszczu.
- Niemcy-Polska...
- Co przecież nie ma takiego chyba, że nie w nogę?
- W nogę, ale kobiet.
- Uuuuu, a będą jakieś ładne? - spytał Reus, o ile dobrze słyszałam.
- Pewnie jego siostra. Niezła dupa nie powiem - Goetze jest głupi. Tak po prostu. Od dzisiaj.
W tym momencie kazałam Robertowi włączyć na głośnik.
- To co chłopaki? Będziecie na meczu? Powiem wam : niezłe dupy będą jak to powiedział Goetzuś.
- Ty znasz niemiecki?
- Znam.
- I nie tylko! - pochwalił się brat.
- A jakie jeszcze? - ten to musi wszystko wiedzieć.
- A co to spowiedź panie Goetze?
- Taak
- No dobra znam : polski, angielski, niemiecki, francuski, włoski i nie perfekcyjnie rosyjski i szwedzki.
- CO??????????? - chyba wszyscy chłopacy to powiedzieli oprócz Roberta.
- NO!!!!!!!!!!!!!!! - odwdzięczyłam się im tym samym.
- Leosia, zaraz musimy iść, bo Jurgen woła, ale zadzwonię jeszcze potem.
- Ok to paaa!
- DO ZOBACZENIA! - i znów WSZYSCY.
Roberto się rozłączył, a ja zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Mama? Tata?

------------------------------------------------------------------
Ba dum tsss! Czego chcą? Jak się rozdział podoba? Bo mi nie bardzo :/ Ale może następny będzie lepszy :) Komentujcie zachęcam! Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

poniedziałek, 14 lipca 2014

Prolog

- Ale mamo!
- Nie pójdziesz na żadną imprezę i koniec! Zdania nie zmienię. Masz 16 lat!
- Ale Robert mógł jak był w moim wieku!

- Robert to Robert! Ty to co innego!
- Nie odzywaj się do mnie!
- Nie mam zamiaru!

Wbiegłam do mojego pokoju z płaczem. To były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Miała być impreza. A wyszło tak, że muszę siedzieć w domu. Nie minęło 5 minut by ktoś wszedł do mojego pokoju.
- Zostaw mnie! Nie chcą z tobą rozmawiać!
- Leosia, czemu płaczesz? - usłyszałam głos mojego 19 letniego brata.
- Mama nie chce mnie puścić na urodziny do Julity!
- Dlaczego?
- Mówi, że jestem nie odpowiedzialna, a ona nie chce potem wychowywać moich bachorów.
- CO? Tak powiedziała?

- Nie, wszystko sobie wymyśliłam wiesz?
- Porozmawiam z nią.
- Nie zmieni zdania...
- Zobaczymy.
Po 20 minutach zobaczyłam w drzwiach moją matkę.
- No dobrze możesz iść na tę imprezę.
- NAPRAWDĘ MOGĘ?! DZIĘKUJĘ!!
- Tak naprawdę. Nie dziękuj mi tylko twojemu bratu.
I wyszła, najzwyczajniej w świecie. Ale nasze rozmowy zazwyczaj tyle trwały. Tylko kłótnie były dłuższe.


Minęło 6 lat. Dziś mam 22 wtedy 16, a ja znów szykuje się na urodziny. Do tej samej osoby, tego samego dnia, tylko nie w tym samym domu. Teraz nie potrzebuję zgody rodziców. Nie mają nic do gadania. Dobre strony bycia pełnoletnią.

-----------------------------------------------
Jest i prolog ;) Zapraszam do komentowania :D Pozdrawiam :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Bohaterowie

Leonia Lewandowska - gra w piłkę nożną, w reprezentacji Polski kobiet.

Robert Lewandowski - piłkarz (na początku opowiadania przez jakiś czas) Borusii Dortmund, gracz reprezentacji Polski.
Marco Reus - piłkarz Borusii Dortmund i reprezentacji Niemiec.
Wojciech Szczęsny - bramkarz Arsenalu Londyn i reprezentacji Polski.

---------------------------------------------------------------------
Bohaterowie ;) Opisy nie szczegółowe, bo jeszcze się czegoś domyślicie xD Pozdrawiam ;) i zapraszam do komentowania :) Siatkowa :*


Witam po raz 3 ;)

Witam was na moim trzecim blogu ;) nudzi mi się, a mam tyle historii w głowie, że założyłam kolejnego bloga :D Zapraszam do czytania i komentowania :) Siatkowa