poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 4

Mężczyzna oczywiście ucieszył się, pogratulował i kazał iść się rozgrzać. Zaczęłam biegać dookoła murawy, robiąc przy tym różne ćwiczenia rozciągające i na szybkość. W pewnej chwili ktoś na mnie wpadł z takim impetem, że się potknęłam.
- No kurwa, patrz jak biegasz - warknęłam i spojrzałam do góry. To był on. Nie zmienił się prawie wcale od czasu gimnazjum.
- Ostra jak kiedyś.
- Się wie - otrzepałam wyimaginowany kurz i pobiegłam dalej jak najszybciej oddalając się od Piotrka. Pokazałam uniesionego do góry kciuka Jutce, która pewnie się denerwowała, bo jako jedyna (oprócz mnie i jego) wiedziała czemu go unikam. Przy okazji podbiegł do mnie Bąk.
- Co tam? Widzę, że miałaś starcie z Gruszkiewiczem - zaczął rozmowę.
- Taaa... Zjebany, specjalnie na mnie wpadł.
- Pewnie tak, nie dziwię się.
- WAT?
- No wiesz na taką ładną dziewczynę to pewnie często wpadają - obrońca zaśmiał się widząc moją minę.
- No wiesz co! Powiem twojej żonie.
- Mów, bez urazy, ale jest ładniejsza.
- Teraz nie powiem - uśmiechnęłam się. Z tym 32 letnim piłkarzem miałam dobry kontakt i często się przekomarzaliśmy.
- Miłooooo! Chodź Prawa trener macha na nas.
- Sam jesteś Prawa! - wydarłam się.
- Ok, to może wolisz Środkowa?
- Nie, wolę Lewa.
- Łeeee tak ma twój brat, więc ty to Prawa i chuj!
- A czyj?
- Głupia jesteś! 
- Dziękuję! Od tak dawna pracowałam na to miano! - otarłam wyimaginowaną łzę.
- CISZEJ TAM GADUŁY! - trener chyba głuchy jest, że się tak drze.
- Pierdol, pierdol i tak nikt nie słucha.
- Lewandowska! Za karę 30 pompek więcej po treningu! - "kołcz" cały się gotował ze złości.
- Tylko 30?
- Ach, jak tak bardzo chcesz to 70 więcej - wolałam nic więcej nie mówić, bo 150 nie chciałam zarobić.
- Więc jak już wszyscy mnie SŁUCHAJĄ to pierwsze składy obu drużyn z ostatniego meczu grają przeciwko sobie.
Przybiłam żółwia z Bąkiem, bo oboje będziemy grać. Ustawiłam się na pozycji wysuniętego napastnika. Na szczęście ON, ten chuj czy jak tam wolicie, był po drugiej stronie boiska, więc nie musiałam oglądać jego pedalskiej japy. Gwizdek trenera rozpoczął 45 minutowy mecz. Pierwsza akcja i piłka od razu do mnie. Przyjęłam ją sobie wygodnie, ale obrońca Wisły podciął mnie i przekoziołkowałam do przodu. Faul i rzut wolny dla nas. Oczywiście kto go musiał wykonać? Ja, zgadliście! Odeszłam kilka kroków, rozpędziłam się i mocno kopnęłam piłkę kierując ją pod poprzeczkę. GOL! 3 minuta frajerzy! - zaczęłam krzyczeć. Minuty mijały, a gole wpadały. Meczyk zakończył się wynikiem 7:2 dla nas. Pan P. strzelił dla Wisły dwie bramki. Czyli nie zmienił się prawie wcale, poza wzrostem, wciąż był cholernie dobry i miał ogromny talent. Trener powiedział, że możemy (po rozciąganiu) iść do szatni i ulotnić się do domu lub zostać do końca treningu jeśli ktoś chce. Pokazałam Julicie, że ja nie mam zamiaru zostawać
- Lewandowska, a ty gdzie?!
- Trenerze, nie mogę zrobić tych 70 pompek jutro?? - zrobiłam maślane oczka.
- No dobra,ale to ostatni raz!
Poszłam do szatni i szybko wzięłam prysznic, ubrałam się i poprawiłam makijaż. Chłopaki jak zwykle robili sobie bekę i udawali jakiś striptizerów (na szczęście nie zdejmowali szlafroków i ręczników). Kiedyś mnie to krępowało teraz nie. Krzyknęłam tylko "Do zobaczenia jutro!" i ulotniłam się. Na szczęście nie wpadałam na "kolegę z gimnazjalnej ławy" na korytarzu. Jutka czekała przed wyjściem oparta o ścianę.
- W końcu jesteś! Co wy robicie w tej szatni? - spytała podejrzliwie.
- Nic musiałam poprawić make-up i wziąć prysznic.
- Aha okej. Może jakiś wypad na miasto dzisiaj? - muszę sobie coś kupić.
- Jasne! Tylko chodź ze mną do domu to się przebiorę, bo jest okropnie gorąco dzisiaj, a ja mam długie spodnie.
- Ok.
Po 20 minutach marszu wchodziłyśmy do mnie do mieszkania.
- Czekaj na mnie - powiedziałam.
- Okej, a mogę sobie coś do picia nalać?
- Oczywiście, bierz co chcesz!
- Plazmę weź! HDMI! DVD, MP3, blu-reya też!
- Jesteś walnięta.
- Uczę się od najlepszych! - wskazała na mnie palcem.
Nic nie odpowiedziałam tylko poszłam się przebrać w to. Zeszłam na dół (miałam mieszkanie dwupoziomowe).
- To co? Idziemy!
- Oczyzwisajcie, że tak - odparła Jutka wyłączając telewizor.
- Szoping czas zacząć!

---------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie! W następnym rozdziale krótki opis treningu i się jeszcze zobaczy co ;) Jak widać trening siaty przeżyłam, fajne dziewczyny poznałam, więc ok :D Komentujcie to NAPRAWDĘ motywuje! Pozdrawiam Siatkowa :*
PS : JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM NIE BĘDZIE ANI JEDNEGO KOMA TO NIE POJAWI SIĘ NAWET PÓŁ ROZDZIAŁU :))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz