piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 3

-On mnie, próbował uderzyć...
- Kto? Emil? - chłopak Jutki tak właśnie się nazywał.
- Taaaak!
- No, już nie płacz i przyjeżdżaj do mnie, czekam na ciebie - powiedziałam do przyjaciółki.
- O...O...Okej...
Rozłączyła się, a ja ukryłam twarz w dłoniach. Innym pomagam, a sama sobie nie radzę ze swoimi problemami. Ale nie mogłam znowu się załamać. Muszę pomóc Jutce przecież ona też pewnie dostała powołanie. W końcu najlepsza bramkarka. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć. Zobaczyłam przyjaciółkę bez makijażu co oznaczało, że musiała być nieźle załamana.
- Co się stało? - zaczęłam rozmowę.
- No, bo ja... dostałam powołanie i powiedziałam Emilowi, a on zaczął krzyczeć, że mam zrezygnować...
- A ty co na to?
- Nigdy w życiu! I wtedy on próbował mnie uderzyć, na co oczywiście nie pozwoliłam, przecież bramkarka musi mieć jakiś refleks - uśmiechnęła się delikatnie.
- Co za skurwiel! Przecież wie, że piłka to twoja największa pasja!
- Dlatego wywaliłam go z domu i powiedziałam, że ma się nie odzywać.
- I dobrze zrobiłaś.
- Słuchaj, mogę dziś u ciebie zostać, bo nie chcę z nim rozmawiać, a może przyjść...
- Okej, ale pójdziesz ze mną na trening, bo samej cię nie zostawię i sama też nie pójdę.
- Czemu?
- Mamy dzisiaj trening z...
- Wisłą?
- Tak...
- On będzie?
- No raczej.
- Okej, ale w ogóle nie rozmawiaj z nim.
- Nie mam zamiaru.
- Ej, a może jak nie chcesz go widywać to przenieś się do Legły (Legii - od autorki), miałaś propozycje.
- Zwariowałaś? Tylko TKWM! (Trzej Królowie Wielkich Miast Śląsk, Wisełka, Lechia Gdańsk - od autorki)
- Hahahah Robert by cię ukatrupił!
- Od dawna wie, że Legła dla mnie to jebane cwele!
- Kibice Lechii chyba też.
- No oczywiście jakby było inaczej to by mnie chyba zlinczowali.
- Na którą masz ten trening?
- 16:30
- To jeszcze godzina, może pójdziesz się przebrać?
- Okej czekaj tu, włącz se telewizor lub laptop jak chcesz.
- Czekam.
Poszłam się przebrać, ciesząc się, że chociaż na chwilę odciągnęłam myśli Juty od tego idioty. A na samą myśl o kibicach z Wawy uśmiechnęłam się do siebie. Łysole, grubasy myślące, że się ich boję. Niedoczekanie! Przez chwilę zastanawiałam się co ubrać zdecydowałam się na to. Zrobiłam kreski i zeszłam do Jutki, która oglądała "Trudne sprawy".
- Już możemy iść! - krzyknęłam i zarzuciłam jeszcze bluzę Lechii na ramiona.
- Okej, okej, ale masz make-up na trening.
- Zawsze się maluję.
- Wiem, ale jakoś się nie mogę przyzwyczaić.
- Jak każdy - mrugnęłam do niej.
- Oprócz zawodników - zaśmiała się.
- No ta, oni już mają wyjebane. Im się podoba - również się uśmiechnęłam.
- Nie dziwię się. Ładnie to wygląda, ale mi się nigdy nie chcę robić.
- TY LENIU - krzyknęłam przepuszczając ją w drzwiach.
- Cicho! Nie mieszkasz sama w bloku.
- A wiesz gdzie to mam? W dupie!
- Akurat se dzielnicę wybrałaś. Przecież we Wrzeszczu mieszkają same stare babcie.
- Ale mam do wszystkiego blisko. Na stadion też, więc przejdziemy się.
- Ale to 20 minut!
- Nie marudź, bo trenerowi powiem!
Zakluczyłam drzwi i wyszłyśmy z klatki.
Szłyśmy przez park, który dzielił ulicę i stadion. Nie była to PGE tylko miejsce w, którym kiedyś grała Lechia. Usłyszałam za plecami rozmowę młodzieży. Mogli mieć jakieś 12-13 lat.
- Emila, Natala, Zuza poczekacie? - mówił jakiś chłopiec.
- Na co?
- Widzicie tamtą dziewczynę z torbą sportową?
- Tak.
- To jest Leonia Lewandowska, najlepsza polska piłkarka - usłyszałam dziewczęcy głos.
- No! Ja chcę zdjęcie poczekacie?! - znów głos tego samego chłopca.
- Okej, ale...
- Igor frajerze! Myślisz, że ja nie chcę idę z tobą!
- To chodź Zuza, czekajcie dziewczyny.
Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka i dziewczynę biegnących w naszą stronę.
- Przepraszam!
- Tak? - zapytałam.
- Możemy zdjęcie? Tak szybko, bo wiemy, że ma pani zaraz trening - uprzejmie powiedziała Zuzia (tak mi się wydawało).
- Oczywiście, nie ma problemu.
Dziewczynka wyjęła IPhone'a i zrobiła zdjęcie chłopakowi, a potem odwrotnie.
- Chcecie jeszcze selfie? - zaśmiałam się.
- Jeśli można!
- Jasne, że można.
Wzięłam telefon dziewczyny i cyknęłam foto. Następnie wyjęłam mój i zrobiłam to samo. Spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Zgadzacie się, żeby to zdjęcie znalazło się na moim facebooku, twitterze oraz Instagramie? Podpiszę mili fani?
- Okej! Do widzenia!
- Powodzenia w nadchodzących meczach - dodał chłopiec.
- Dzięki, chodź Jutka, bo się będą martwić, że mnie nie ma.
- Ale masz fanów - szepnęła.
- Mili byli, niektórym mam ochotę przywalić za ich pychę.
- Bywa.
Gdy doszłyśmy do murawy kazałam przyjaciółce usiąść na trybunach, a ja sama poszłam do szatni. Szybko się przebrałam i przywitałam z chłopakami na korytarzu. Weszłam na boisko i nasze spojrzenia się spotkały. Odwróciłam głowę i potruchtałam w stronę trenera, aby poinformować go o powołaniu.

---------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie rozdział :D Nawet niezła długość wyszła jak na tak szybko pisany :P Ale i tak mi się nie podoba ;/ Wam pewnie też ;c Pochwalę się wam, że byłam dzisiaj na Tour De Pologne ;) Ktoś z was również? Komentujcie to bardzo motywuje! Rozdział dedykuję Gosi, która jako pierwsza skomentowała tego bloga ;* Pozdrawiam Siatkowa :*
PS Zapomniałam was poinformować, że w opowiadanie zawiera i będzie zawierało wulgaryzmy :P
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz