środa, 23 lipca 2014

Rozdział 2

KTOŚ TO CZYTA?
---------------------------------------------------

- Mama? Tata? - spytałam zdziwiona. Moja sytuacja z rodzicami była... delikatnie mówiąc napięta.
- Nie, Duch Święty.
- Ironia i sarkazm ci nie wychodzą mamo...
- Trochę szacunku dla rodziców! - krzyknął mój ojciec.
- Nie krzycz na mnie w moim własnym domu, bo was wyproszę - odparłam spokojnie.
- Do czego doszło...
- Po co przyszliście?
- Chcemy porozmawiać - matka jak zwykle sranie w banie.
- Ta? Nie spodziewałam się...
- Słuchaj! Słyszeliśmy o twoim powołaniu do kadry, ale po co ci ta piłka nożna? Zrezygnuj, zajmij się czymś normalnym, kobiecym - ojciec jak zwykle o tym samym.
- Pierdolicie... Znowu... Żegnam was znacie moje zdanie, którego nie zmienię.
- Dziecko, błagam! - moja matka oczywiście zaczęła jęczeć.
- Żegnam! Tam są drzwi!
Mój ojciec złapał matkę za ramię i wyszedł z mojego mieszkania. Zakluczyłam drzwi po czym zsunęłam się po nich. Dlaczego miałam taki zły kontakt z rodzicami? Dlaczego nie akceptowali mojej pasji? Dlaczego? Te pytania piętrzyły się w mojej głowie. Pewnie teraz matka zadzwoni do Roberta zacznie mu płakać w słuchawkę, a on zadzwoni do mnie. Po godzinie telefon się rozdzwonił. Tak jak przewidywałam na wyświetlaczu pojawiło się imię mojego brata.
- Halo?
- Cześć, Leonia mama...
- Do ciebie dzwoniła? Daruj sobie przemowy.
- Czemu tak się z nimi kłócisz? Ja z nimi normalnie rozmawiam.
- Bo oni akceptują to co robisz, a u mnie jest odwrotnie.
- To nie zwracaj na nich uwagi?
- Łatwo powiedzieć. Jak na każdym kroku mi mówią, że nożna jest dla facetów i babochłopów to w dupę mnie mogą pocałować.
- Nie mów tak!
- Jeśli masz zamiar na mnie krzyczeć to możemy skończyć rozmowę.
- To ma się zawsze tak kończyć? Ty kłócisz się z rodzicami, mama do mnie dzwoni i błaga, żebym z tobą porozmawiał, a potem my się kłócimy?
- Wiesz, że tego nie chcę.
- Ja też nie...
- Słuchaj powiem rodzicom, żeby cię nie mieszali do naszych kłótni, może zadziała?
- Spróbuj, ale wątpię.
- Dobra ja muszę kończyć, bo Julita do mnie dzwoni na skypie. Miałam się z nią ostatnio spotkać, a treningi nie pozwoliły.
- Dobra paaa.
Julita to moja najlepsza przyjaciółka od gimnazjum kiedy to przeniosłam się z Wawy do Gdańska, by grać w tamtejszej Lechii. Żaden inny klub nie chciał przyjąć dziewczyny do chłopięcej drużyny. Wciąż tam gram, chociaż miałam przerwę, gdy wróciłam na rok do Warszawy, ale wróciłam.Teraz już Ekstraklasa i te sprawy.. Gdy odebrałam połączenie od mojej BFF jak to się teraz mówi zobaczyłam, że jest zapłakana.
- Julcia co się stało??
- On, on mnie próbował..
----------------------------------------------------------------
Ciąg dalszy nastąpi ;) Przepraszam, że długo nie było rozdziału, ale jestem w Zakopanym xD Zapraszam do komentowania :) Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

2 komentarze:

  1. ej ja w sumie idk który blog zaczęłam komentować więc skomentuję wszystkie hahaha
    bardzo sorunia, że nie komentowałam ale odcięli mnie od internetu i kablówki:(((((((
    "pierdolicie" - kc dziewczyno której imienia nie znam ale ją kocham XDDDDDD
    może lepiej się zamknę, dobranoc wszystkim
    buziaki ;*
    http://podziekuj-swiatu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem ;) ja też przez tydzień na początku wakacji nie miałam neta ;c Ona to Leonia takie dziwne imię, ale pasuje chybaaaaaa xD Dobraaanoc ;*

    OdpowiedzUsuń