Siedziałam przed laptopem oglądając kolejny raz Harry'ego Pottera. Byłam Potterhead, więc nigdy mi się nie nudził. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Podniosłam ze stolika Jabłkofona : Trener Rommek.
- Leonia, słucham.
- Romek Jaszczuk.
- Witam trenera w czym mogę pomóc?
- Chciałbym zaproponować ci grę w reprezentacji zgadzasz się?
- Oczywiście, czy kiedykolwiek...
- Wiem, że zawsze się zgadzasz, ale wiesz jak trzeba to trzeba. Chcę cię widzieć za miesiąc w Gniewinie.
- W GNIEWINIE? Dlaczego tak blisko mnie zawsze było w Wawie?
- Chyba tobie to odpowiada?
- No tak...
- To ja się żegnam i obdzwaniam inne zawodniczki.
- Do widzenia!
Rozmowa z trenerem nigdy nie była jakaś bardzo poważna co mi odpowiadało. Postanowiłam sprawdzić w internecie jakie i z kim mecze gramy. O! Za 2,5 miesiące Niemcy-Polska w Dortmundzie. Zadzwonię do braciszka i go poinformuję, żeby nie było, że się dowiaduje ostatni. Odebrał po 4 sygnałach.
- Hej Leonia po co dzwonisz?
- Cześć Robert! Chciałabym ci powiedzieć, że dostałam powołanie do reprezentacji...
- No, tego można było się spodziewać! - pewnie teraz się szczerzył.
- Nie przerywaj! I za 2,5 miesiąca gramy mecz z Niemrami w Dortmundzie, będziesz?
- Będę, a mogę przyjść z kimiś?
- Z kimiś? A co ty neologizmy wymyślasz? Tak, możesz.
W tym samym momencie powiedział po niemiecku!
- Chłopaki idziecie ze mną za 2,5 miesiąca na mecz - to było stwierdzenie nie pytanie.
- Ta, a jaki? - spytał chyba Piszczu.
- Niemcy-Polska...
- Co przecież nie ma takiego chyba, że nie w nogę?
- W nogę, ale kobiet.
- Uuuuu, a będą jakieś ładne? - spytał Reus, o ile dobrze słyszałam.
- Pewnie jego siostra. Niezła dupa nie powiem - Goetze jest głupi. Tak po prostu. Od dzisiaj.
W tym momencie kazałam Robertowi włączyć na głośnik.
- To co chłopaki? Będziecie na meczu? Powiem wam : niezłe dupy będą jak to powiedział Goetzuś.
- Ty znasz niemiecki?
- Znam.
- I nie tylko! - pochwalił się brat.
- A jakie jeszcze? - ten to musi wszystko wiedzieć.
- A co to spowiedź panie Goetze?
- Taak
- No dobra znam : polski, angielski, niemiecki, francuski, włoski i nie perfekcyjnie rosyjski i szwedzki.
- CO??????????? - chyba wszyscy chłopacy to powiedzieli oprócz Roberta.
- NO!!!!!!!!!!!!!!! - odwdzięczyłam się im tym samym.
- Leosia, zaraz musimy iść, bo Jurgen woła, ale zadzwonię jeszcze potem.
- Ok to paaa!
- DO ZOBACZENIA! - i znów WSZYSCY.
Roberto się rozłączył, a ja zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Mama? Tata?
------------------------------------------------------------------
Ba dum tsss! Czego chcą? Jak się rozdział podoba? Bo mi nie bardzo :/ Ale może następny będzie lepszy :) Komentujcie zachęcam! Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz