wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 6

Poszłyśmy z Jutką do mojego mieszkania. W miarę szybko się ogarnęłyśmy i zaczęłyśmy robić popcorn, no bo wiecie jak to film bez popcornu? No przecież tak nie można! Oczywiście skończyło się to totalnym rozpierdzielem u mnie w kuchni. W tym całym rozgardiaszu zadzwonił do mnie Robert. Do tego na skajpaju.
- Ja pierdolę Leosia, u ciebie to tornado przeleciało czy co? - spytał się. Po chwili zobaczył Jutkę. - A siema, już wiem czemu tam tak brudno.
- Siemka braciszku, nie wkurwiaj mnie, chociaż i tak Jucia posprząta!
- Ty chyba na gło.. - nie zdążyła dokończyć, bo zatkałam jej usta dłonią.
- A tak w ogóle to co się dzieję, że do mnie dzwonisz? - spytałam.
- Nudno tak trochę - uznał.
- No wiesz co, ty niewdzięczniku! Dzwonisz do mnie, bo nudno! - pokazałam mu środkowy palec.
- Zaraz nie będę w ogóle do ciebie dzwonić - uśmiechnął się pięknie.
- I chuj nie będę tęsknić - posłałam mu buziaka do kamery.
- Hej Losia - pomachała jej Ania.
- Hej i NIE MÓW NA MNIE LOSIA! - zaprotestowałam. "Losia" to brzmi beznadziejnie, prawda?
- LEOSIA CHYBA COŚ ZEPSUŁAM! - usłyszałam, a w sumie usłyszeliśmy krzyk Jutki.
- Ja pierdolę - zrobiłam facepalma. - Ej dobra ja kończę, bo zaraz mieszkania nie będę miała.
- Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa - zacieszył mój braciszek i się rozłączył.
Poszłam szybko do Juci.
- Co ty znowu zrobiłaś? - pokręciłam głową.
- Klamkę w drzwiach ci zepsułam.
- A to już tak jest, a nie chcę mi się naprawiać, bo czasu nie mam - machnęłam ręką.
- NO WIESZ! A ja tu zawał przeżywałam!
Jutka po pewnym czasie poszła do siebie, a ja położyłam się spać. No bo po co sprzątać, nie?
Kolejne dni mijały szybko. Dom, trening, jedzenie, trening, spanie, jedzenie, spanie. Jedno wielkie ja pierdolę! Nadszedł czas zgrupowania. Razem z Jucią pojechałyśmy do Gniewina moim samochodem. To była jakaś godzina drogi. Gdy już dojechałyśmy przywitałyśmy się "przytulaskami" z innymi, w większości znanymi nam dziewczynami. Dla mnie to była, że tak powiem dziwna odmiana. Jednak granie z samymi mężczyznami jest inne. Chyba lepsze, bo już od razu Natalia strzeliła focha i w ogóle. No okej, to normaaaaalne. Czujecie ten sarkazm (mam nadzieję)? Trener i sztab przybyli, a więc szkoleniowiec zaczął coś tam gadać co skwitowałam słowami : "Co roku pierdolenie o tym samym, no ile można?". Jakieś nowe spojrzały na mnie ze zdziwieniem. Jakieś dziwnie spłoszone. Wkurwiają mnie już od początku, fajnie. Trenera reakcja mnie rozwaliła, serio. Powiedział :
- Leonia, brakowało mi twoich tekstów naprawdę.
- Are you fucking kidding me? - spytałam.
- No (chodzi o no, że "noł - od autorki)! - odpowiedział trener i na tym skończyła się nasza konwersacja.
------------------------------------------------------
Krótki, następny będzie dłuższy obiecuję. Rozdział dla dziewczyn, które komentują :* pozdrawiam ;)

2 komentarze:

  1. Boski :-)
    Akcja z klamką do drzwi mnie wprost rozwaliła. xD
    Boże, ja też bym zawał przeszła :D
    Pozdrawiam i czekam na następny ;*
    Przy okazji zapraszam na kolejny rozdział :
    http://siatkowkaandresztaswiata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział powiedz że wrócisz

    OdpowiedzUsuń