KTOŚ TO CZYTA?
---------------------------------------------------
- Mama? Tata? - spytałam zdziwiona. Moja sytuacja z rodzicami była... delikatnie mówiąc napięta.
- Nie, Duch Święty.
- Ironia i sarkazm ci nie wychodzą mamo...
- Trochę szacunku dla rodziców! - krzyknął mój ojciec.
- Nie krzycz na mnie w moim własnym domu, bo was wyproszę - odparłam spokojnie.
- Do czego doszło...
- Po co przyszliście?
- Chcemy porozmawiać - matka jak zwykle sranie w banie.
- Ta? Nie spodziewałam się...
- Słuchaj! Słyszeliśmy o twoim powołaniu do kadry, ale po co ci ta piłka nożna? Zrezygnuj, zajmij się czymś normalnym, kobiecym - ojciec jak zwykle o tym samym.
- Pierdolicie... Znowu... Żegnam was znacie moje zdanie, którego nie zmienię.
- Dziecko, błagam! - moja matka oczywiście zaczęła jęczeć.
- Żegnam! Tam są drzwi!
Mój ojciec złapał matkę za ramię i wyszedł z mojego mieszkania. Zakluczyłam drzwi po czym zsunęłam się po nich. Dlaczego miałam taki zły kontakt z rodzicami? Dlaczego nie akceptowali mojej pasji? Dlaczego? Te pytania piętrzyły się w mojej głowie. Pewnie teraz matka zadzwoni do Roberta zacznie mu płakać w słuchawkę, a on zadzwoni do mnie. Po godzinie telefon się rozdzwonił. Tak jak przewidywałam na wyświetlaczu pojawiło się imię mojego brata.
- Halo?
- Cześć, Leonia mama...
- Do ciebie dzwoniła? Daruj sobie przemowy.
- Czemu tak się z nimi kłócisz? Ja z nimi normalnie rozmawiam.
- Bo oni akceptują to co robisz, a u mnie jest odwrotnie.
- To nie zwracaj na nich uwagi?
- Łatwo powiedzieć. Jak na każdym kroku mi mówią, że nożna jest dla facetów i babochłopów to w dupę mnie mogą pocałować.
- Nie mów tak!
- Jeśli masz zamiar na mnie krzyczeć to możemy skończyć rozmowę.
- To ma się zawsze tak kończyć? Ty kłócisz się z rodzicami, mama do mnie dzwoni i błaga, żebym z tobą porozmawiał, a potem my się kłócimy?
- Wiesz, że tego nie chcę.
- Ja też nie...
- Słuchaj powiem rodzicom, żeby cię nie mieszali do naszych kłótni, może zadziała?
- Spróbuj, ale wątpię.
- Dobra ja muszę kończyć, bo Julita do mnie dzwoni na skypie. Miałam się z nią ostatnio spotkać, a treningi nie pozwoliły.
- Dobra paaa.
Julita to moja najlepsza przyjaciółka od gimnazjum kiedy to przeniosłam się z Wawy do Gdańska, by grać w tamtejszej Lechii. Żaden inny klub nie chciał przyjąć dziewczyny do chłopięcej drużyny. Wciąż tam gram, chociaż miałam przerwę, gdy wróciłam na rok do Warszawy, ale wróciłam.Teraz już Ekstraklasa i te sprawy.. Gdy odebrałam połączenie od mojej BFF jak to się teraz mówi zobaczyłam, że jest zapłakana.
- Julcia co się stało??
- On, on mnie próbował..
----------------------------------------------------------------
Ciąg dalszy nastąpi ;) Przepraszam, że długo nie było rozdziału, ale jestem w Zakopanym xD Zapraszam do komentowania :) Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
środa, 23 lipca 2014
środa, 16 lipca 2014
Rozdział 1
Siedziałam przed laptopem oglądając kolejny raz Harry'ego Pottera. Byłam Potterhead, więc nigdy mi się nie nudził. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Podniosłam ze stolika Jabłkofona : Trener Rommek.
- Leonia, słucham.
- Romek Jaszczuk.
- Witam trenera w czym mogę pomóc?
- Chciałbym zaproponować ci grę w reprezentacji zgadzasz się?
- Oczywiście, czy kiedykolwiek...
- Wiem, że zawsze się zgadzasz, ale wiesz jak trzeba to trzeba. Chcę cię widzieć za miesiąc w Gniewinie.
- W GNIEWINIE? Dlaczego tak blisko mnie zawsze było w Wawie?
- Chyba tobie to odpowiada?
- No tak...
- To ja się żegnam i obdzwaniam inne zawodniczki.
- Do widzenia!
Rozmowa z trenerem nigdy nie była jakaś bardzo poważna co mi odpowiadało. Postanowiłam sprawdzić w internecie jakie i z kim mecze gramy. O! Za 2,5 miesiące Niemcy-Polska w Dortmundzie. Zadzwonię do braciszka i go poinformuję, żeby nie było, że się dowiaduje ostatni. Odebrał po 4 sygnałach.
- Hej Leonia po co dzwonisz?
- Cześć Robert! Chciałabym ci powiedzieć, że dostałam powołanie do reprezentacji...
- No, tego można było się spodziewać! - pewnie teraz się szczerzył.
- Nie przerywaj! I za 2,5 miesiąca gramy mecz z Niemrami w Dortmundzie, będziesz?
- Będę, a mogę przyjść z kimiś?
- Z kimiś? A co ty neologizmy wymyślasz? Tak, możesz.
W tym samym momencie powiedział po niemiecku!
- Chłopaki idziecie ze mną za 2,5 miesiąca na mecz - to było stwierdzenie nie pytanie.
- Ta, a jaki? - spytał chyba Piszczu.
- Niemcy-Polska...
- Co przecież nie ma takiego chyba, że nie w nogę?
- W nogę, ale kobiet.
- Uuuuu, a będą jakieś ładne? - spytał Reus, o ile dobrze słyszałam.
- Pewnie jego siostra. Niezła dupa nie powiem - Goetze jest głupi. Tak po prostu. Od dzisiaj.
W tym momencie kazałam Robertowi włączyć na głośnik.
- To co chłopaki? Będziecie na meczu? Powiem wam : niezłe dupy będą jak to powiedział Goetzuś.
- Ty znasz niemiecki?
- Znam.
- I nie tylko! - pochwalił się brat.
- A jakie jeszcze? - ten to musi wszystko wiedzieć.
- A co to spowiedź panie Goetze?
- Taak
- No dobra znam : polski, angielski, niemiecki, francuski, włoski i nie perfekcyjnie rosyjski i szwedzki.
- CO??????????? - chyba wszyscy chłopacy to powiedzieli oprócz Roberta.
- NO!!!!!!!!!!!!!!! - odwdzięczyłam się im tym samym.
- Leosia, zaraz musimy iść, bo Jurgen woła, ale zadzwonię jeszcze potem.
- Ok to paaa!
- DO ZOBACZENIA! - i znów WSZYSCY.
Roberto się rozłączył, a ja zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Mama? Tata?
------------------------------------------------------------------
Ba dum tsss! Czego chcą? Jak się rozdział podoba? Bo mi nie bardzo :/ Ale może następny będzie lepszy :) Komentujcie zachęcam! Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
- Leonia, słucham.
- Romek Jaszczuk.
- Witam trenera w czym mogę pomóc?
- Chciałbym zaproponować ci grę w reprezentacji zgadzasz się?
- Oczywiście, czy kiedykolwiek...
- Wiem, że zawsze się zgadzasz, ale wiesz jak trzeba to trzeba. Chcę cię widzieć za miesiąc w Gniewinie.
- W GNIEWINIE? Dlaczego tak blisko mnie zawsze było w Wawie?
- Chyba tobie to odpowiada?
- No tak...
- To ja się żegnam i obdzwaniam inne zawodniczki.
- Do widzenia!
Rozmowa z trenerem nigdy nie była jakaś bardzo poważna co mi odpowiadało. Postanowiłam sprawdzić w internecie jakie i z kim mecze gramy. O! Za 2,5 miesiące Niemcy-Polska w Dortmundzie. Zadzwonię do braciszka i go poinformuję, żeby nie było, że się dowiaduje ostatni. Odebrał po 4 sygnałach.
- Hej Leonia po co dzwonisz?
- Cześć Robert! Chciałabym ci powiedzieć, że dostałam powołanie do reprezentacji...
- No, tego można było się spodziewać! - pewnie teraz się szczerzył.
- Nie przerywaj! I za 2,5 miesiąca gramy mecz z Niemrami w Dortmundzie, będziesz?
- Będę, a mogę przyjść z kimiś?
- Z kimiś? A co ty neologizmy wymyślasz? Tak, możesz.
W tym samym momencie powiedział po niemiecku!
- Chłopaki idziecie ze mną za 2,5 miesiąca na mecz - to było stwierdzenie nie pytanie.
- Ta, a jaki? - spytał chyba Piszczu.
- Niemcy-Polska...
- Co przecież nie ma takiego chyba, że nie w nogę?
- W nogę, ale kobiet.
- Uuuuu, a będą jakieś ładne? - spytał Reus, o ile dobrze słyszałam.
- Pewnie jego siostra. Niezła dupa nie powiem - Goetze jest głupi. Tak po prostu. Od dzisiaj.
W tym momencie kazałam Robertowi włączyć na głośnik.
- To co chłopaki? Będziecie na meczu? Powiem wam : niezłe dupy będą jak to powiedział Goetzuś.
- Ty znasz niemiecki?
- Znam.
- I nie tylko! - pochwalił się brat.
- A jakie jeszcze? - ten to musi wszystko wiedzieć.
- A co to spowiedź panie Goetze?
- Taak
- No dobra znam : polski, angielski, niemiecki, francuski, włoski i nie perfekcyjnie rosyjski i szwedzki.
- CO??????????? - chyba wszyscy chłopacy to powiedzieli oprócz Roberta.
- NO!!!!!!!!!!!!!!! - odwdzięczyłam się im tym samym.
- Leosia, zaraz musimy iść, bo Jurgen woła, ale zadzwonię jeszcze potem.
- Ok to paaa!
- DO ZOBACZENIA! - i znów WSZYSCY.
Roberto się rozłączył, a ja zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Mama? Tata?
------------------------------------------------------------------
Ba dum tsss! Czego chcą? Jak się rozdział podoba? Bo mi nie bardzo :/ Ale może następny będzie lepszy :) Komentujcie zachęcam! Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
poniedziałek, 14 lipca 2014
Prolog
- Ale mamo!
- Nie pójdziesz na żadną imprezę i koniec! Zdania nie zmienię. Masz 16 lat!
- Ale Robert mógł jak był w moim wieku!
- Robert to Robert! Ty to co innego!
- Nie odzywaj się do mnie!
- Nie mam zamiaru!
Wbiegłam do mojego pokoju z płaczem. To były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Miała być impreza. A wyszło tak, że muszę siedzieć w domu. Nie minęło 5 minut by ktoś wszedł do mojego pokoju.
- Zostaw mnie! Nie chcą z tobą rozmawiać!
- Leosia, czemu płaczesz? - usłyszałam głos mojego 19 letniego brata.
- Mama nie chce mnie puścić na urodziny do Julity!
- Dlaczego?
- Mówi, że jestem nie odpowiedzialna, a ona nie chce potem wychowywać moich bachorów.
- CO? Tak powiedziała?
- Nie, wszystko sobie wymyśliłam wiesz?
- Porozmawiam z nią.
- Nie zmieni zdania...
- Zobaczymy.
Po 20 minutach zobaczyłam w drzwiach moją matkę.
- No dobrze możesz iść na tę imprezę.
- NAPRAWDĘ MOGĘ?! DZIĘKUJĘ!!
- Tak naprawdę. Nie dziękuj mi tylko twojemu bratu.
I wyszła, najzwyczajniej w świecie. Ale nasze rozmowy zazwyczaj tyle trwały. Tylko kłótnie były dłuższe.
Minęło 6 lat. Dziś mam 22 wtedy 16, a ja znów szykuje się na urodziny. Do tej samej osoby, tego samego dnia, tylko nie w tym samym domu. Teraz nie potrzebuję zgody rodziców. Nie mają nic do gadania. Dobre strony bycia pełnoletnią.
-----------------------------------------------
Jest i prolog ;) Zapraszam do komentowania :D Pozdrawiam :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
- Nie pójdziesz na żadną imprezę i koniec! Zdania nie zmienię. Masz 16 lat!
- Ale Robert mógł jak był w moim wieku!
- Robert to Robert! Ty to co innego!
- Nie odzywaj się do mnie!
- Nie mam zamiaru!
Wbiegłam do mojego pokoju z płaczem. To były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Miała być impreza. A wyszło tak, że muszę siedzieć w domu. Nie minęło 5 minut by ktoś wszedł do mojego pokoju.
- Zostaw mnie! Nie chcą z tobą rozmawiać!
- Leosia, czemu płaczesz? - usłyszałam głos mojego 19 letniego brata.
- Mama nie chce mnie puścić na urodziny do Julity!
- Dlaczego?
- Mówi, że jestem nie odpowiedzialna, a ona nie chce potem wychowywać moich bachorów.
- CO? Tak powiedziała?
- Nie, wszystko sobie wymyśliłam wiesz?
- Porozmawiam z nią.
- Nie zmieni zdania...
- Zobaczymy.
Po 20 minutach zobaczyłam w drzwiach moją matkę.
- No dobrze możesz iść na tę imprezę.
- NAPRAWDĘ MOGĘ?! DZIĘKUJĘ!!
- Tak naprawdę. Nie dziękuj mi tylko twojemu bratu.
I wyszła, najzwyczajniej w świecie. Ale nasze rozmowy zazwyczaj tyle trwały. Tylko kłótnie były dłuższe.
Minęło 6 lat. Dziś mam 22 wtedy 16, a ja znów szykuje się na urodziny. Do tej samej osoby, tego samego dnia, tylko nie w tym samym domu. Teraz nie potrzebuję zgody rodziców. Nie mają nic do gadania. Dobre strony bycia pełnoletnią.
-----------------------------------------------
Jest i prolog ;) Zapraszam do komentowania :D Pozdrawiam :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Bohaterowie
Robert Lewandowski - piłkarz (na początku opowiadania przez jakiś czas) Borusii Dortmund, gracz reprezentacji Polski.
Marco Reus - piłkarz Borusii Dortmund i reprezentacji Niemiec.
Wojciech Szczęsny - bramkarz Arsenalu Londyn i reprezentacji Polski.
---------------------------------------------------------------------
Bohaterowie ;) Opisy nie szczegółowe, bo jeszcze się czegoś domyślicie xD Pozdrawiam ;) i zapraszam do komentowania :) Siatkowa :*
---------------------------------------------------------------------
Bohaterowie ;) Opisy nie szczegółowe, bo jeszcze się czegoś domyślicie xD Pozdrawiam ;) i zapraszam do komentowania :) Siatkowa :*
Witam po raz 3 ;)
Witam was na moim trzecim blogu ;) nudzi mi się, a mam tyle historii w głowie, że założyłam kolejnego bloga :D Zapraszam do czytania i komentowania :) Siatkowa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



